Z głębi mojego serca głos wydany
Z głębi mojego serca głos wydany,
Woła o litość do Pana nad Pany.
Natęż słuch Panie! nachyl do mnie ucha
Na głos mój, który wydaje ma skrucha.
Jeśli uważać będziesz nieprawości:
Któż to wytrzyma Panie? któż bez złości?
Ja widząc, że Bóg Pan nasz jest łaskawy,
Chcę z serca, jego zachować ustawy.
Pańskiemu słowu ufa moja dusza,
Że grzech odpuści, gdy się serce skrusza.
Nadzieję w dobrym Panu mam: że raczy
Grzech mój odpuścić, gdy łzy me obaczy.
Izrael ufa od świtu do zmierzchu,
Źe mu Pan litość ześle z Niebios wierzchu;
Bo miłosierdziem słynie nasz Pan luby,
A nigdy nie chce Bóg grzesznika zguby.
Ma Bóg niezmierny skarb na okupienie,
Byle nas skruszył żal za przewinienie;
Że z grzechów wszystkich, choć wielkich i wielu,
Bóg cię odkupi, ufaj Izraelu.
Osobisty głos wołający z głębi serca spotyka się z ufnością w Boże przebaczenie. Pieśń prowadzi od doświadczenia winy do nadziei odkupienia mimo wielości grzechów.
Warto czytać ją jako modlitwę skruchy, bez zatrzymywania się na samym poczuciu porażki. Końcowe wezwanie do ufności pomaga skierować uwagę ku miłosierdziu Boga.
Źródło tekstu: Michał Marcin Mioduszewski (zebr.), „Śpiewnik kościelny”, Kraków 1838, wraz z dodatkami (1842–1853), s. 292.
Zdjęcie główne: Zmartwychwstanie — Carl Heinrich Bloch


Komentarze