Zawitaj Córko Ojca przedwiecznego
Zawitaj Córko Ojca przedwiecznego,
Przedziwna Matko Słowa wcielonego;
Oblubienico Oblubieńca twego,
Ducha świętego!
Najświętszej Trójcy przedziwny kościele,
Który poświęcił Bóg Syn w naszem ciele;
Boskie kochanie, niewinnie poczęta,
Panienko święta!
Wszystkie fortuny, wszystkie łaski w tobie,
Jak rzeki w morzu w jednej twej osobie;
Łask wszystkich morze, po Bogu w Syonie,
Najwyższy Tronie!
Jeszcze nie jaśniał Firmament gwiazdami,
Ani słoneczne koło promieniami;
A tyś świeciła niewinnie poczęta,
Panienko święta!
Jeszcze w swym szyku nieba nie stanęły,
Ani w swych brzegach morza zatonęły,
Gdy Boska mądrość pagórki ważyła,
Tyś przy niej była.
Wewnątrz i z wierzchu ty skrzynia złocista,
Bez rdzy grzechowej zawdy promienista,
Bez cienia zmazy niewinnie poczęta,
Panienko święta!
Ciebie od wieków Bóg ulubił sobie,
Zmazy nie widział i na chwilę w tobie,
Z ust naj wyższego wynikłaś w wieczności,
Światłość z Światłości.
Nim grzesznik Adam stanął po lewicy,
W przejrzeniu boskiem jednaś po prawicy
Przed wieki była, niewinnie poczęta,
Panienko święta!
Jako Królowa w złocistej koronie,
W Królewskiej szacie, tyś pierwsza w ochronie,
U Syna pierwej jesteś odkupiona,
Niźli stworzona.
Tyś jadowitą węża głowę starła
Przy twym poczęciu, która nas pożarła;
Szlachetna Judyt, niewinnie poczęta,
Panienko święta!
Zjadł nas i stargał lew grzechu pierwszego,
Tyś nie słyszała i ryku samego;
Samson zaś świętszy rozszarpał lwa tego,
Pierworodnego.
Przez twe poczęcie Panno prosim ciebie,
Na wieki z tobą niech królujem w Niebie;
Tam śpiewać będziem, niewinnie poczęta,
Panienko święta!
Maryja jest pozdrawiana poprzez jej odniesienie do Ojca, Syna i Ducha Świętego. Taki układ przypomina, że jej godność i świętość są rozumiane w więzi z działaniem Boga.
Pieśń można wykorzystać w modlitwie maryjnej poświęconej dziękczynieniu. Spokojne odczytanie kolejnych tytułów pomaga uniknąć pośpiechu i usłyszeć zawarte w nich wyznanie wiary.
Źródło tekstu: Michał Marcin Mioduszewski (zebr.), „Śpiewnik kościelny”, Kraków 1838, wraz z dodatkami (1842–1853), s. 200–201.


Komentarze