Biedny, kto Ciebie
Biedny, kto Ciebie nie zna od powicia
I nigdy Twego nie słyszał imienia;
Lecz ten biedniejszy, kto w rozpuście życia,
Stał się niegodnym Twojego wejrzenia.
I Imię Twoje już zatarł w pamięci
I swojej matki podle się wyrzeka.
Ach, łaska Boska serca nie poświęci,
Które od matki stroni i ucieka.
Kto się za życia z Tobą nie połączy,
Tęskniąc nie szuka Twej świętej opieki,
Ten i bez Ciebie to życie zakończy,
Bez Ciebie będzie rozpaczać na wieki.
Kto Cię nie uczci i słowem i czynem,
Za tym nie staniesz na sądzie w obronie!
Kto gardzi matką, ten gardzi i synem.
Kto gardzi światłem, w ciemnościach zatonie.
Gorzkie łzy żalu dziś Ci niosę w darze,
Niechaj wyżebrzą Twoje zlitowanie;
A chociaż Syn Twój w gniewie mnie ukarze.
Matka za dzieckiem w obronie powstanie.
A kogo, Matko, Ty pobłogosławisz,
Ten do wieczności szczęśliwie dopłynie;
A za kim, Matko, na sądzie się wstawisz.
Ten wieczną śmiercią nigdy nie zaginie.
Wiersz mówi o duchowym ubóstwie człowieka, który nie zna Maryi lub traci z nią więź. Surowy ton przestrogi przechodzi w ufność wobec jej modlitwy i opieki.
Można rozważyć go jako pytanie o własną pamięć o Bogu i potrzebę powrotu do modlitwy. Warto skupić się na nadziei zakończenia, zamiast używać tekstu do oceniania innych ludzi.
Źródło tekstu: Karol Antoniewicz, „Poezye O. Karola Antoniewicza T. J. cykl Wianeczek majowy”, oprac. Jan Badeni, Spółka Wydawnicza Polska, Kraków 1895, s. 100–101.


Komentarze