Niebiosa, rosę spuśćcie
Niebiosa, rosę spuszczajcie z góry,
Sprawiedliwego wylejcie chmury.
O wstrzymaj, wstrzymaj Twoje zagniewanie,
I grzechów naszych zapomnij już, Panie.
Pusto w Twym mieście, pusto w Syjonie,
Jerozolima w boleści tonie;
Runął dom Twojej świętości i chwały,
Gdzie dla Cię hymny ojców naszych brzmiały!
Niebiosa, rosę spuszczajcie z góry,
Sprawiedliwego wylejcie chmury.
O spojrzyj, spojrzyj na lud Twój znękany,
I ześlij Tego, co ma być zesłany.
Wypuść Baranka, daj, niech przybędzie
Z głazów pustyni, niech Panem będzie;
Na górze córy z Syjonu się zjawi
I po łzach tylu z jarzma nas wybawi.
Niebiosa, rosę spuszczajcie z góry,
Sprawiedliwego wylejcie chmury.
Pociesz się, ludu, pociesz w twej niedoli,
Już się przybliża kres twojej niewoli.
Czemuż się smucisz? Bolejesz tak srodze?
Nie bój się, nie bój, Ja cię wyswobodzę,
Jam jest twym Panem, Ja doli twej sprawca,
Ja twoim Świętym, Ja Bogiem i Zbawcą.
Niebiosa, rosę spuszczajcie z góry,
Sprawiedliwego wylejcie chmury.
Roztwórz się, ziemio, i z łona twojego,
Wydaj nam, wydaj już Zbawcę naszego.
O czym opowiada pieśń?
Dawna wersja rozwija wezwanie Rorate caeli. Kolejne części prowadzą od skargi i prośby ku zapewnieniu o Bożej pomocy.
Jak śpiewać tę wersję?
Powracający dwuwiersz o rosie można śpiewać wspólnie. Zachowaj pauzy między dłuższymi częściami; historyczny tekst jest obszerniejszy od popularnego dziś skrótu.
Źródło tekstu: Tomasz Flasza (oprac.), Śpiewnik kościelny katolicki, część I, Kraków, nakładem T. Gieszczykiewicza, 1930, s. 20–21.


Komentarze