Niegdyś byłem
Niegdyś byłem tak bogaty;
Mym bogactwem marzeń kwiaty.
Żyjąc w szczęścia upojeniu
I w nadziei i w wspomnieniu
Była przeszłość, przyszłość święta
I tęsknota niepojęta
Na dnie duszy mej dzwoniła,
Jak harmonia dźwięczna, miła;
Jużem sądził, że w radości
Można dobić do wieczności,
Że bez krzyża i cierpienia
Zejdzie dla mnie cień zbawienia.
Wszystko się dla mnie dzisiaj zmieniło,
Maryja Matka, Ta się nie zmieniła;
Co było jasnem, dzisiaj się zaćmiło,
Co było ciemnem, Tyś rozpromieniła.
Wszystkie pociechy i cierpienia moje
Z krzyżem, jak dziecko krzyżam odziedziczył;
Opieka Matki, miłosierdzie Twoje,
Żeś je w zasługę, tak ufam, policzył.
A jeśli serce boli, bardzo boli,
Matko, tę boleść poświęć Twoją ręką,
Bym się oddając we wszystkim Twej woli
Krzyż mój połączył z syna Twego męką!
Wspomnienie dawnych marzeń i szczęścia zostaje zestawione z doświadczeniem ich utraty. Wiersz prowadzi ku zawierzeniu Maryi i prośbie, by własny krzyż przeżywać w bliskości Jezusa.
Można czytać go w czasie rozczarowania lub ważnej zmiany życiowej. Warto zatrzymać się przy końcowej prośbie o zgodę na Bożą wolę, pozostawiając także miejsce na szczere nazwanie bólu.
Źródło tekstu: Karol Antoniewicz, „Poezye O. Karola Antoniewicza T. J. cykl Wianeczek majowy”, oprac. Jan Badeni, Spółka Wydawnicza Polska, Kraków 1895, s. 103–104.


Komentarze