Prośba o modlitwę Jezusa w nas
Odsunąłeś się. Wiedziałeś, że
nie mogę już dłużej nosić w sobie kamieni pretensji
i zacznę nimi w końcu rzucać.
Wystawiłeś się na cel,
żeby inni nie dostali rykoszetem.
Jakbyś chciał powiedzieć:
„Nie rób sobie krzywdy,
nie wal głową w mur,
wal we Mnie”.
Siedzę na dnie lęku.
Poobijane sumienie
podsyła echa złośliwych słów.
Moje porażki obgadują nawet ci,
którym pomogłem.
Szykują pułapkę,
kampanię cynicznych kłamstewek,
które oblepią moje imię obrzydliwą mazią.
Drżę. Myśli płaczą krwią.
Przerażenie odbiera mowę.
Wszystkie modlitwy wydają się
napisane dla kogoś innego.
Mój mózg rozpędził się
jak rajdowiec na ostatniej prostej,
choć wiem, że
na końcu czeka na mnie ściana.
Analizuję kolejne czarne scenariusze:
„Nie chcę cierpieć bez sensu – pić mieszankę wszystkich goryczy życia i śmierci”.
Wracam z pracy. Jest późno.
Zmrużone oczy latarni opłakują każdy krok.
Jezu, wypowiedz we mnie Swoją modlitwę,
bo w moich ustach ta modlitwa
nigdy do końca nie jest prawdą:
„Ojcze, nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie”.
Dochodzę do domu. Wiem, że
za chwilę zderzę się ze ścianą lodu,
że jutro pod makijażem trzeba będzie ukryć
kolejne bruzdy łez. Przełykam ślinę. Wchodzę.
Wita mnie gęsta cisza.
Jezu, wypowiedz we mnie Swoją modlitwę,
bo w moich ustach tylko głuchy jęk. Drżę
O podtrzymanie i przyjęcie miłości
Kolejna noc pod kocem bólu – Drżę, choć jestem bezpieczny
jak zając ukryty przed lisem
w kłębowisku cierni.
Podtrzymaj, gdy spróbuję postawić stopę
nad przepaścią udręki myśli, błogosławiąc Cię za wszystko.
– Niech ta chwila nie mija, a jeśli nawet musi,
niech wcześniej ucieszy Twe serce,
jak przebiśniegi zakochanych.
Dziś wziąłeś mnie w Swoje dłonie, wiem to,
a Ty wiesz co znowu z Nimi zrobię.
– Pocałunek zdrady, szarpanina niezgody
na to, byś działał we mnie swobodnie.
Oskarżenia nadciągają z mieczami
i kijami. Mają na ustach moje imię.
Dlaczego jednak nikt mnie nie goni?
Co Ty robisz!? Przebrałeś się w moje grzechy!
Co Ty mówisz!? Przyznałeś się do mojej winy!
„To Ja, Ojcze, nie on,
ja umrę, a on niech kocha”.
„Dobrze Mój Synu Umiłowany”.
Amen.
Co wyraża ta modlitwa
Teksty pozwalają zwrócić się do Boga także wtedy, gdy trudno znaleźć uporządkowane słowa. Wewnętrzny dialog łączy doświadczenie słabości z pragnieniem przyjęcia miłości.
Jak modlić się tym tekstem
Czytaj jeden tekst powoli, bez potrzeby odmawiania obu naraz. Możesz zatrzymać się przy krótkiej prośbie o obecność Jezusa i pozostać przez chwilę w ciszy.
Tradycja i pochodzenie tekstu
Utwory pochodzą z tomiku Brudnopis sumienia. Wypowiedzi przypisane postaciom w poetyckiej scenie są środkiem literackim, nie osobnym cytatem z Ewangelii.
Źródło tekstu: Grzegorz z Łukowa, Brudnopis sumienia.




Komentarze