Nie niosę Ci modłów długich, o Boże
Nie niosę Ci modłów długich, o Boże. Nie ślę westchnień licznych…
Nie biję niskich pokłonów, nie składam ofiary bogatej ku czci Twej i chwale.
Nie pragnę wkraść się w Twą możną łaskę, nie zabiegam o dostojne dary.
Myśli moje nie mają skrzydeł, które by pieśń niosły w niebiosa.
Wyrazy moje nie mają barwy ani woni, ani kwiatów.
Znużony jestem i senny
Wzrok mój przyćmiony, grzbiet pochylony pod ciężarem wielkim obowiązku.
A jednak prośbę serdeczną zaniosę, o Boże.
A jednak klejnot posiadam, którego nie chcę powierzyć bratu-człowiekowi.
Obawiam się, że nie zrozumie, nie odczuje, zlekceważy, wyśmieje.
Jeżeli jestem szarą pokorą wobec Ciebie, Panie, to w prośbie mej staję przed Tobą-jako płomienne żądanie.
Jeśli szepcę cicho, to prośbę tę wygłaszam głosem nieugiętej woli
Wzrokiem nakazu strzelam ponad chmury.
Wyprostowany żądam, bo już nie dla siebie.
Daj dzieciom dobrą dolę, daj wysiłkom ich pomoc, ich trudom błogosławieństwo.
Nie najłatwiejszą prowadź ich drogą, ale najpiękniejszą.
A jako prośby mej zadatek przyjm jedyny mój klejnot: smutek.
Smutek i pracę.
Co wyraża ta modlitwa
Tekst łączy czułość z uznaniem, że rodzic nie może uchronić dziecka przed każdym trudem. Prośba o rozwój i dobro nie oznacza obojętności na jego cierpienie.
Jak modlić się tym tekstem
Można przeczytać modlitwę, myśląc o konkretnym dziecku. Po zakończeniu warto zapytać siebie, jakiej obecności i wsparcia potrzebuje ono dzisiaj.
Tradycja i pochodzenie tekstu
Autorem tekstu jest Janusz Korczak, lekarz, pisarz i wychowawca. Modlitwa należy do literackiej tradycji jego osobistych rozmów z Bogiem.
Źródło tekstu: Janusz Korczak — modlitwa za dzieci.




Komentarze