Do Chrystusa przygotowanego na biczowanie
O mój Jezu! Co ja słyszę o Tobie? Masz być obnażony Ty, który wszystko odziewasz w odpowiednie szaty! Będziesz przywiązany do słupa Ty, który obecny w każdym miejscu, jesteś nieuchwytny? Będziesz sieczony biczami Ty, który jesteś nie tylko sprawiedliwy, ale jesteś samą Sprawiedliwością, nie tylko niewinny, ale jesteś samą niewinnością, nie tylko czysty, wolny od wszelkiej skazy, ale co więcej, oczyszczający wszystkich innych z występków, bo jesteś Odkupicielem!
Tymczasem otrzymujesz wiele uderzeń od grzesznika. Jesteś bity jak żywa skała za zbrodnię swego ludu, za moje występki.
Toteż z jednej strony rozdziera się z bólu moje serce, gdy Ci współczuję, najmiłościwszy Jezu, ale z drugiej strony zalewa mnie fala radości, gdyż wiem, że z powodu Twojego biczowania sam uniknę zasłużonego biczowania za swoje grzechy. Smuci się bardzo moja dusza i powinna się smucić, bo gdyby tego nie czyniła, byłaby niegodziwa; dlatego jęczy moja dusza, powiadam, gdy, o mój Jezu, zdaje sobie sprawę z tego, że wydaje Ciebie, skazanego na biczowanie, jakby największego zbrodniarza, ale jednocześnie bardzo się ona cieszy i powinna się radować, [f. 178v] bo gdyby się nie radowała, byłaby niewdzięczna. Dusza moja raduje się najbardziej wtedy, gdy widzi Cię przejętego miłością ku niej, gdy widzi, że dla jej zbawienia gotów jesteś bez słowa przyjąć tysiąc plag, gdy słyszy, jak mówisz z Królem Prorokiem: „Bo Ja na bicze gotów jestem” [por. Ps 37,18].
Obym ja, Panie mój, dla uczczenia Ciebie i dla uniknięcia obrażania Ciebie w takim stopniu nie pobłażał już więcej swemu ciału i jego pysze, w jakim Ty dla mego dobra i odkupienia nie oszczędzałeś swoich najświętszych członków.
Ale rozkaż, Panie, co chcesz i spraw, abym wykonał, co tylko mi polecisz. Amen.
Do Chrystusa biczowanego
Ilekroć Cię widzę ociekającego krwią, chciałbym wylać ocean łez; gdy Cię widzę od góry do dołu poranionego, w jak największym uniżeniu, ofiaruję Ci wszystkie ciosy mych utrapień, nieszczęść, cierpień, strapień, udręk, pokus, zniesławień, krzywd i wszelkich przeciwności, przykrości, goryczy, umartwień, a także ukłucia wszystkich trosk, starań, niepokojów, wszystkie rany mojego ducha i serca.
Chcę być na zawsze przywiązany z Tobą do słupa: jeśli zwiążesz mnie ze sobą przez miłość, któż mnie od Ciebie oderwie? Jeśli mnie połączysz ze Sobą przez miłosierdzie, któż mnie od Ciebie odłączy? Niech przylgnie dusza moja do Ciebie, niech mnie przyjmie najłaskawsza prawica Twoja (por. Ps 62, 9). Niech przylgnie do swej Głowy nawet najlichszy członek, i niech współcierpi z całym cierpiącym świętym ciałem tak drobna cząsteczka.
Do Chrystusa cierniem ukoronowanego
Obym, Zbawco mój najmiłościwszy, przynajmniej odtąd, gdy rozważam Twoją straszną koronację i przeżywam ją w sobie, nie dopuścił się żadnej wewnętrznej czy zewnętrznej przyjemności zmysłowej, ale nawet nie pozwolił sobie o niej myśleć.
Obym zaś każdy krzyż, niepowodzenie, cierpienie i umartwienie podejmował chętnym sercem! O najukochańszy Jezu, przez Twoją koronę cierniową proszę Cię, przystrój moją głowę nieskończonymi koronami niezliczonych zasług i spraw, żeby nieurodzajna rola mego serca nie rodziła już żadnych cierni, tylko rozkoszne i bardzo pachnące kwiaty cnót.
Co wyraża ta modlitwa
Mocne obrazy męki należą do dawnego języka nabożeństw pasyjnych. Ich duchowym celem jest większa miłość i wierność, nie zadawanie sobie bólu.
Jak modlić się tym tekstem
Wybierz jeden tekst i przeczytaj go powoli przed krzyżem. Po zakończeniu możesz nazwać konkretną postawę, którą chcesz zmienić.
Tradycja i pochodzenie tekstu
Są to modlitwy przypisane Stanisławowi Papczyńskiemu. Oddają charakter jego rozważań o ofierze i zbawczej miłości Chrystusa.
Źródło tekstu: Święty Stanisław Papczyński.




Komentarze